PROSTE RZECZY SĄ BARDZO WAŻNE
fragment e-booka "Szybko czytasz - więcej rozumiesz"

Mówiąc o prostych rzeczach wcale nie mam na myśli linijki lub półki z książkami. Mam na myśli proste rzeczy, na które - niestety - bardzo często nie zwraca się żadnej uwagi, a jednak mają kolosalny wpływ na naszą koncentrację i pamięć. Zacznę od miejsca gdzie czytamy.

Przed nami książka do czytania, słownik (na wszelki wypadek) i druga książka o tej samej tematyce. Dodatkowo bierzemy plik kartek do zapisywania, długopis, ołówek, gumkę do mazania, flamaster do zaznaczania ważnych miejsc w książce, drugi flamaster (w innym kolorze), rezerwowy długopis, rezerwowy ołówek lub/i strugaczkę do ołówka, kolorowy pisak, dwie książki "na temat", zeszyt ze swoimi notatkami, zeszyt pożyczony od znajomego (bo może zapisał coś więcej niż ja), herbatę bo "trzeba czegoś się napić w czasie nauki", ciasteczka lub paluszki bo "trzeba coś zjeść w czasie nauki", na biurku kładziemy - lub przypinamy obok zdjęcie ukochanej osoby. Pewnie jeszcze coś można znaleźć na Twoim biurku. Jaka jest wspólna cecha tych wszystkich rzeczy nagromadzonych w jednym czasie, w jednym miejscu? ROZPRASZAJĄ NAS!

Im mniej rzeczy na naszym stole, tym lepiej. Do efektywnej nauki naprawdę nie potrzebujemy tych wszystkich ołówków i flamastrów. A jeżeli one już tam muszą być to niech będą uporządkowane.

To co na stole to jedno - a jaki ten stół jest to drugie. Ważne aby był nie za niski, nie za wysoki - po prostu odpowiedni do Twojego wzrostu. No i stół powinien być dobrze oświetlony. Najlepiej jak to jest światło rozproszone (np. lampa pod sufitem) i bardziej punktowe - padające na miejsce Twojej pracy. A już w ogóle najlepiej gdy jest to światło naturalne.

Wiele osób uczy się przy muzyce. I argumenty za tym padają różne - od "nie przeszkadza mi to" po "to można się uczyć bez muzyki?". Nie przeszkadza, ale czy pomaga? Bułgarski uczony G. Łozanow, zauważył bardzo korzystny wpływ muzyki na wzrost koncentracji. Muzyka, która przyciągnęła jego szczególną uwagę to muzyka z epoki baroku - Vivaldi, Corelli, Bach, Mozart i in. Dzięki wykorzystaniu muzyki w metodzie zwanej "sugestopedią" osiągnął dobre wyniki nauczania - szczególnie w zakresie nauki języków obcych. (Christian Drapeau, "Jak uczyć się szybko i skutecznie"). Sekret tej metody (sugestopedii) polega na tym, iż uczestnik seansu zostaje wprowadzony w stan rozluźnienia, przy jednoczesnym zachowaniu czujności. Biorący udział w seansie wypowiada kilka zdań wpływających na poziom samoakceptacji, a następnie zachodzi proces zapamiętywania całych ciągów słów przy muzyce i odpowiednio zintegrowanym z nią oddechu. (Bez integracji oddechu przyswajanie wiedzy jest znacznie mniejsze). Głównym celem Łozanowa było budowanie w uczestnikach wiary we własne możliwości. Wszak nie można zapominać, że metoda ta wyrosła na próbach leczenia nerwic lękowych.

Jednak nie wszyscy zgadzają się z teorią, że muzyka pomaga w zdobywaniu wiedzy. Jak pisze E. Hauel w swej książce Trening koncentracji: "niewykluczone, że krowy dają więcej mleka, jeśli dojenie odbywa się przy dźwiękach symfonii Mozarta, jeśli jednak chodzi o ludzką zdolność koncentracji, wszystkie badania naukowe potwierdzają jednoznacznie, że muzyka nie sprzyja nauce ani zdolności koncentracji, lecz je w znacznym stopniu ogranicza. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież koncentracja stanowi skupienie uwagi na jednej sprawie, a każdy dodatkowy bodziec działa przy tym jak ogień zaporowy. Lepiej więc w czasie wymagającym skupienia, w trakcie nauki (...) wyłączyć radio i oczywiście telewizor, jak również inny sprzęt akustyczny".

Moja sugestia to uczyć się bez muzyki. Uczmy się, pracujmy bez muzyki. A już szczególnie bez piosenek! Aby nie słuchać o czym oni śpiewają...


© Wszystkie prawa zastrzeżone by Paweł Rudzki
Przedruk możliwy po uzyskaniu zgody Autora.